czwartek, 16 listopada 2017

SERUM TIMEWISE NA DZIEŃ I NA NOC OD MARY KAY


 Witajcie!^^ W ostatnim wpisie podzieliłam się z Wami moją opinią na temat cudownego kremu, zwanego żelazkiem. Dziś postanowiłam napisać o SERACH, które również skradły moje serce i uzależniły moją twarz. Zdaję sobie sprawę z tego, że to co przed chwilą napisałam delikatnie Was zszokowało, jednak nie bójcie się, zaraz Wam wszystko wyjaśnię!^^  Czy kosmetyki mogą uzależnić nasza skórę? Oczywiście, że tak! Czy zatem lepszym rozwiązaniem byłoby w ogóle ich nie używać? Absolutnie NIE! Wiem, że większość z Was dobrze zna się na kosmetologii, a przynajmniej na tematach kosmetycznych ale jest też taka grupa, która tak samo jak niegdyś ja - nie ma bladego pojęcia, po co to w ogóle jest i dlaczego nie możemy na przykład wyłącznie zdrowo się odżywiać i cieszyć ładną i młodą skórą przez wiele lat.  O d p o w i e d ź   j e s t   p r o s t a ! ^^




  Po pierwsze, nasza skóra co kilka lat przestaje produkować dany składnik, którego brak powoduje bardziej lub mnie widoczne zmiany.  Po kolejne, odżywianie jest dopiero na drugim miejscu. I tutaj na pewno jesteście zaskoczone, bo wydawać by się mogło, że jest ono najważniejsze dla naszej skóry. Wcale tak jednak nie jest. Podobnie jak w wytyczaniu sobie strategii do osiągnięcia jakiegokolwiek celu, należy najpierw wyzbyć się przeszkód. Tak samo w drodze do pięknej skóry, musimy wyelminować to, co jej najbardziej szkodzi. Papierosy - pierwsza rzecz niszcząca skórę. Ja już na szczęście nie palę, chociaż przyznam że próbowałam czegoś takiego jak zdrowy styl życia z papierosami. Brzmi komicznie? No właśnie... Wyobraźcie sobie, że kiedyś przeszłam na zdrowy styl życia i nawet biegałam, chodziłam na siłownię, jogę i basen jednocześnie ale nie rzuciłam palenia. Myślicie, że to coś pomogło? Na pewno jedząc zdrowiej i intensywnie ćwicząc, wyglądałam nieco lepiej, jednak  powinnam zacząć od wyelminowania najgorszego wroga, który blokował mi drogę do celu. Co z tego, że pilnowałam ilości spożytego białka, skoro nikotyna niszczyła mi strukturę mięśni. Co z tego, że używałam drogich kosmetyków, skoro to samo działo się z mięśniami na mojej twarzy... Nie mówiąc już o toksynach... Dopiero gdy rzuciłam palenie, zobaczyłam jak moja skóra się zmienia. Wcześniej było to jedynie maskowanie wyniszczonej nikotyną skóry, poprzez stosowanie kosmetyków. Nie każdy jednak pali i mam nadzieję, że jest to mniejszość z Was. W moim wypadku najgorszym wrogiem były papierosy ale może to być również niezdrowa żywność, alkohol, narkotyki, kawa, czy zwykłe zaniedbanie. Wszystko co wymieniłam, to najwięksi wrogowie pięknej cery. Zwróćcie uwagę na to, że każdą z tych rzeczy łączy jedno słowo - SŁABOŚĆ. Dopóki nie odnajdziecie swojej największej słabości, nie macie co ustalać sobie diet, ani zapisywać się na siłownię. Jeżeli narkotyki służą Wam jak kawa, to zmieńcie pojazd, którym podążacie do celu. Czasem lepiej przesiąść się w powolniejszy wóz ale dotrzeć na miejsce będąc żywym!^^






CENA: 120 zł
WYDAJNOŚĆ: 4-5 miesięcy
DOSTĘPNOŚĆ: bezpośrednio od producenta
 Jak już wspomniałam w poprzednim poście, z kosmetykami z kolekcji TIMEWISE zetknęłam się w wieku 26 lat. Cała linia dedykowana jest osobom po 30 roku życia, ale moja skóra szybciej przebyła trądzik (9-11 lat) oraz była nieco podniszczona nikotyną, dlatego podjęłam taką decyzję.  KREM POD OCZY z tej serii może być stosowany w każdym wieku, choć młodszym osobom polecałabym coś delikatniejszego. SERUM TIMEWISE NA DZIEŃ stworzone jest w taki sposób, aby chronić skórę w ciągu dnia. Zarówno wersja dzienna, jak i nocna, nie zawiera substancji nawilżających. Po zastosowaniu serum, należy jeszcze zadbać o nawilżenie skóry.






CENA: 120 zł
WYDAJNOŚĆ: 4-5 miesięcy
DOSTĘPNOŚĆ: bezpośrednio od producenta

 SERUM TIMEWISE NA NOC skupia w swoim składzie specyfiki działające regenerująco. W tym wypadku również należy dodatkowo zadbać o nawilżenie. Po kilku dniach stosowania, rzeczywiście zauważyłam różnicę. Moja skóra nabrała witalności, była wyraźnie napięta i jednolita. Te kuleczki zawieszone w żelowej formule, ulegają zmiażdżeniu w momencie naciśnięcia pompki, dzięki czemu na naszą buzię trafiają "świeżo wyciśnięte" witaminy. 

Od producenta:
"(...) Cudowny Zestaw™ TimeWise® dostarcza skórze 11 właściwości przeciwdziałających starzeniu się skóry w jednym zestawie: oczyszczanie, złuszczanie, odświeżenie, pobudzenie, nawilżanie, wygładzenie, ujędrnianie, ochrona, odnowa i redukcja drobnych linii i zmarszczek, aby zachować młodzieńczy wygląd skóry. Serum na Noc TimeWise® w połączeniu z Serum na Dzień TimeWise® z filtrem SPF, dostarcza skórze ekskluzywny system Pronewal® System, który działa całą dobę, aby zapewnić skórze niezbędną ochronę w ciągu dnia, a w nocy wspomóc jej odnowę."
 A teraz o co chodzi z tym uzależnieniem? Jak na początku wspomniałam, nasza skóra co parę lat przestaje produkować dany składnik odpowiadający za utrzymanie ładnego wyglądu. Substancje zawarte w kosmetykach mają ją stymulować do produkcji tych składników albo, jeżeli się tak nie da dostarczać jej te substancje z zewnątrz. Dlatego tak ważne jest, aby używać kosmetyków odpowiednich do wieku. Niestety podobnie jak  w przypadków narkotyków, fajek, czy słodyczy - przerwanie używania kosmetyku również może pozostawić po sobie coś takiego, jak syndrom odstawienia. Tyle, że tutaj nie jesteśmy w stanie ocenić tego obiektywnie. Każda osoba jest inna, a czasu nie da się cofnąć, dlatego nie można obiektywnie ustalić, czy sięgając po dany specyfik - po jakimś czasie od odstawienia go, skóra wygląda lepiej czy gorzej, niż gdyby nigdy się go nie używało. Nauka mówi, że dobra natury na nasz wygląd wpływają pozytywnie, dlatego szczególnie warto sięgać po kosmetyki zawierające składniki naturalne. Osobiście, zrezygnowałam ze stosowania wyżej opisanego serum na dzień. Nie widzę w nim niczego złego ale moja skóra najwyraźniej go nie potrzebuje. Prawdopodobnie sięgnę po niego za kilka lat ale póki co, stosuję rosyjski krem z glistnikiem (13zł), który kupuję w pobliskim sklepie zielarskim. Jestem z niego bardzo zadowolona, działa odżywczo, ochronnie, przeciwdziała rozwojowi wolnych rodników oraz dodatkowo, skutecznie matuje. Minusem jest jedynie jego zapach ale można się przyzwyczaić, poza tym po nałożeniu makijażu zapachu w ogóle już nie czuć. Niebawem napiszę na jego temat recenzję recenzję!^^


Pozdrawiam, 
Jenovia Dżemson^^

JEŻELI PODOBAŁ CI SIĘ POST, POLUB MNIE NA FACEBOOKU ! DZIĘKI TEMU BĘDZIESZ NA BIEŻĄCO ZE ŚWIATEM MODY, SZTUKI I DESIGNU, NAJLEPSZĄ MUZYKĄ I MOIMI STYLIZACJAMI ! ^^
Wystarczy wejść na:  CO UBRAŁA JENNY I INNE PLOTY  i  polubić ! ^^


DZIEWCZĘTA,
POLEĆCIE MI PROSZĘ COŚ Z KWASAMI, PÓKI JESZCZE JEST JESIEŃ. MYŚLAŁAM O PHARMACERIS KREM Z 5% KWASEM MIGDAŁOWYM NA NOC I STOPIEŃ ZŁUSZCZANIA, ZANIM PRZYJDĄ DUŻE MROZY, A POTEM NA WIOSNĘ UŻYĆ RESZTKI I KUPIĆ JUŻ 10%. CHCĘ SOBIE PORZĄDNIE ZEDRZEĆ STAROŚĆ Z BUZI ALE MAM CERĘ TŁUSTĄ-NACZYNKOWĄ XD CO WY O TYM MYŚLICIE?^^

wtorek, 7 listopada 2017

NAZYWAJĄ GO ŻELAZKIEM - KREM POD OCZY OD MARY KAY


 Cześć! Dziś będzie kosmetycznie. Rzadko wypowiadam się na ten temat, ponieważ należę do grupy kobiet, które najpierw dostrzegają w swoim wyglądzie jakąś niedoskonałość, a dopiero potem w odpowiedzi na to kupują adekwatny kosmetyk. Moja zasada dotycząca pielęgnacji jest taka: im mniej tym lepiej. Nie oznacza to, że nie używam kosmetyków - przeciwnie, kremu do twarzy zaczęłam używać w wieku 13 lat, a pod oczy w wieku 15. Jestem świadoma, tyle że moim głównym zajęciem na co dzień jest praca nad sobą, nad swoimi słabościami, w tym odnajduję sens życia, a próbowanie kosmetyków z ciekawości, kłuci się z tą ideą. Jako anegdotkę dodam tylko, że na ostatniej promocji w Rossmannie, stanęłam przed kolorówkami i uznałam, że w sumie to wszystko już mam i niczego nie potrzebuję, Kupiłam tylko tusz do brwi z henną firmy Eveline, za jakieś 6 zł, bo akurat to rzeczywiście mogło mi się przydać.^^

 Kosmetykiem niezbędnym  w pielęgnacji twarzy, zwłaszcza po dwudziestym piątym roku życia - jest krem pod oczy. Oszczędzanie nie jest w tym wypadku zbyt mądre. Osobiście przy wyborze kosmetyków zawsze kieruję się zasadą rozpoczynania poszukiwań od produktów najtańszych. Produkt, na temat którego opinią się dziś z Wami podzielę, kosztuje 137zł. To dużo i jest to najdroższe mazidło w mojej kosmetyczce, które kupuję mniej więcej co 4-5 miesięcy. Firma założona w piątek 13 września 1963 r. przez Amerykankę Mary Kay Ash, to jedna z najsłynniejszych marek kosmetycznych na świecie. Od 1994 roku weszła również na rynek polski i główną jej zasadą jest sprzedaż bezpośrednia. Oznacza to, że produkty Mary Kay należą do grupy kosmetyków z półki selektywnej i nie można kupić ich nigdzie indziej jak bezpośrednio od producenta. 







 To prawdopodobnie najlepszy na rynku krem pod oczy. Klientki Mary Kay nazywają go żelazkiem,   a oto co na jego temat mówi nam producent:

"Ten luksusowy, bogaty krem pod oczy, to zaawansowana technika, która poprawia jędrność skóry, rozświetla spojrzenie, zapewnia skórze wokół oczu intensywne nawilżenie, a dodatkowo minimalizuje drobne linie i zmarszczki. Zawiera kojące ekstrakty roślinne i składniki rozświetlające, aby wspomóc nawilżenie skóry wokół oczu. Rezultat – skóra wokół oczu jest rozświetlona."

 Muszę przyznać, że nie brzmi to jak obietnica złotych gór. Ten krem zasługuje na dużo większe pochwały, a treść opisu jest po prostu zbyt skromna. TimeWise Firming Eye Cream zaczęłam używać w wieku lat 26. Wcześniej przez jakieś 2 lata używałam żelu pod oczy firmy Herbalife, na temat którego recenzję znajdziecie TUTAJ. Wtedy oceniłam go jako "najwspanialszy" i rzeczywiście jest dobry ale ten z Mary Kay jest od niego lepszy. Czy gdybym wiedziała o jego istnieniu wcześniej, kupiłabym go zamiast tamtego żelu? Nie! Dlatego że jak na tamte potrzeby mojej skóry wokół oczu, żel z Herbalife sprawdzał się doskonale, był tańszy o 17 zł i wydajniejszy. Timewise Firming Eye Cream akurat nie, ale kolekcja TimeWise do której on należy, ze względu na zawarte składniki polecana jest osobom po 30 roku życia (żelazko - do każdego typu skóry). Innych kosmetyków z owej linii zaczęłam również używać w wieku lat 26, a to dlatego że po pierwsze: trądzik młodzieńczy trwał u mnie między 9 a 11 rokiem życia, więc moja skóra wcześniej stanie się skórą dojrzałą, po drugie przez 8 lat paliłam papierosy, więc mimo iż nie było tego widać, skóra potrzebowała porządnej regeneracji. Pewna lekarka powiedziała mi kiedyś, że po 5 latach od rzucenia papierosów regeneruje się wszystko, oprócz skóry... U mnie na szczęście jakimś cudem tego nie widać, pewnie dlatego że bardzo wcześnie zaczęłam używać bardzo dobrych kosmetyków. Zdaję sobie sprawę z tego, że ta recenzja jest trochę dziwna i mało konkretna ale co tu dużo mówić o tym kremie - żelazko, to wszystko o nim, zawarte w jednym słowie. Kiedy go kupicie, nie będziecie potrzebować niczego innego.
P.S. Używam go również na skórę wokół ust oraz punktowo nad i pomiędzy brwiami!^^



Pozdrawiam,
Jenovia Dżemson^^
JEŻELI PODOBAŁ CI SIĘ POST, POLUB MNIE NA FACEBOOKU ! DZIĘKI TEMU BĘDZIESZ NA BIEŻĄCO ZE ŚWIATEM MODY, SZTUKI I DESIGNU, NAJLEPSZĄ MUZYKĄ I MOIMI STYLIZACJAMI ! ^^
Wystarczy wejść na:  CO UBRAŁA JENNY I INNE PLOTY  i  polubić ! ^^

ZAPRASZAM RÓWNIEŻ NA NAJNOWSZY VLOG NA KANALE