sobota, 11 sierpnia 2018

NOWE WYZWANIE. TRENING 6 X W TYGONIU PRZEZ 6 TYGODNI + DIETA

 

 Witajcie, Moi Drodzy!^^ Od sześciu dni jestem na diecie. Nie lubię się rozdrabniać, ponieważ zwykle nie dochodzę w ten sposób do żadnego celu. Potrzebuję radykalnej zmiany w wyglądzie i radykalnej metody działania. Dałam sobie sześć tygodni na dietę, ćwiczenia + stopniowe wprowadzanie różnych zdrowych nawyków, tak aby nie rozciągać tego na miesiące, czy nie daj Boże lata! Sześć tygodni, to półtora miesiąca i tyle na początek wystarczy, aby z osoby względnie szczupłej ale nie do końca zadowolonej ze swojej sylwetki, stać się bardziej wysportowaną i pewną swojego ciała. Chcę przede wszystkim zdrowiej żyć i dzięki temu lepiej się czuć, mieć lepszy nastrój. 






TRENING
Trenerzy zwykle polecają ćwiczenia trzy razy w tygodniu, przynajmniej dla początkujących. Dla mnie trzy treningi w tygodniu, to niestety za mało. Ćwiczyłam z taką częstotliwością i ciągle się coś wydarzało...  Wystarczyło, że odpadł mi jeden trening i z trzech w tygodniu, czyli można powiedzieć - z treningu co drugi dzień, sytuacja wyglądała tak, że poćwiczone było dwa razy w tygodniu... Gdy odpadły dwa treningi, zostawał jeden, a wtedy robiło się naprawdę bardzo demotywująco. Najtrudniej gdy była to końcówka tygodnia i wiedziałam, że mimo wysiłku, który jest przede mną - moim  wynikiem w danym tygodniu będzie już  tylko 1 trening, a takie ćwiczenia od czasu do czasu, nie dają żadnych efektów i nie mają po prostu sensu.


PLAN TRENINGOWY

Rozgrzewka poniedziałek - sobota

Taniec 15min + Rowerek 1h - 2h podczas pracy przy komputerze, wykonywania telefonów i słuchania muzyki! XD
 
Niedziele są całkowicie wolne ale obowiązkowy jest spacer, najlepiej ładną, zieloną lub kolorową od kwiatów trasą.


poniedziałek, środa, piątek 
300 brzuszków na kołysce + 15 min hula hop z podwójnym masażerem = 30 min

wtorek, czwartek, sobota 
E.Chodakowska Skalpel 45min z hantlami 0,5kg + Mel B. pośladki 10min + Boczki Tiffany 10min = 65min


 Nie licząc 15 min tańca jako rozgrzewki, którą każdy w zasadzie mógłby sobie odpuścić oraz godziny spędzonej na rowerku, podczas pracy przy komputerze (nazwałabym to raczej udoskonaleniem biurka). No i oczywiście największy tego plus: trening robię od razu po wstaniu od komputera i zejściu z rowerka. W tym momencie piszę dla Was ten wpis i pedałuję.^^


tygodniowo:   3x30min + 3x 65min = 285min
w sumie: 1710min = 28,3h (w zaokrągleniu 30h)


30 godzin... treningu

Toż to niecały roboczy tydzień pracy, przeciętnego pracownika w przeciętnej robocie... O.o ..(?) 





DIETA
 Zacznę od tego, że moja dieta jest dość schematyczna i monotonna, co może nie spodobać się wielu opiniotwórcom. Na śniadania, lunche i kolacje jem praktycznie to samo. Właściwie to głównie zmieniają się tylko obiady albo smaki koktajli owocowych.

Jeżeli chodzi o to, co było do tej pory, to moja dieta już od dawna stopniowo zmierzała ku lepszemu. Teraz jednak podchodzę do tematu bardziej zasadniczo.

- Na śniadanie jem głównie owsiankę z bananem i bakaliami oraz pestki.

- Kawę stopniowo zastępuję żołędziówką, a krowie mleko kokosowym. Niestety żołędziówka działa na mnie zbyt słabo, a przecież ćwiczę  codziennie od sześciu  dni, więc ciągle chce mi się jeść albo spać. XD Wiem, że to minie,  nie czuję jeszcze przypływu energii, o którym wiele się słyszy. Odnoszę raczej wrażenie, że od ostatniej doby wyczerpują mi się pomału rezerwy. Wiem, że systematyczne ćwiczenia spowodują, że będę czuła więcej energii i większą radość z życia ale teraz po woli wchodzę w stan zombie. Na szczęście jutro niedziela - czyli dzień całkowicie wolny od ćwiczeń!^^

- Wszystkie posiłki gotuję sama. Nawet jeśli zamawiam, to np. rybę z grilla z podwójną surówką (byleby nie z kwaszonej kapusty)

- Zrezygnowałam z: mąki pszennej na rzecz owsianej oraz kukurydzianej. Generalnie unikam glutenu i nie mieszam węglowodanów, bo od tego się tyje.

- Używam pozostałości z produkcji domowego mleka kokosowego, jako składnika do omletów, panierek.

- Nie zrezygnowałam ze smażenia ale staram się  nie jeść smażonych rzeczy częściej niż 2 razy w tygodniu. Omletów nie liczę jako smażony posiłek. Mam na myśli kotlety z indyka, krewetki, rybę, kalmary. Wszystko, co smaży się na głębokim tłuszczu. 

- Nie zrezygnowałam z ziemniaków, chociaż staram się jeść je do obiadu maksymalnie 2 razy w tygodniu.

- Nie używam bulionu ani żadnych przypraw z glutaminianem sodu, czy innymi polepszaczami smaku.

- Nie jem kurczaków, bo są nafaszerowane hormonami i innymi antybiotykami. Kupuję mięso indyka.

- Przed każdym posiłkiem wypijam minimum 500ml wody z cytryną. 


SUPLEMENTY
 Przyjmuję suplementy jak: sok z czerwonego buraka w tabletkach, magnez z wit.B6 + Okresowo dodatkowo sama B6. Po lunchu, który właściwie najlepiej żeby był złożony wyłącznie z białka przyjmuję wapń, który jest niezbędny na skórę, jak i na odbudowę mięśni. Na dniach kupuję sobie białeczko w proszku i będę to miksować na lunch z jogurtem i owocami. Ważne, żeby przyjąć białko do 40 minut po treningu. Tylko wtedy uszkodzone mięśnie odbudują się. Jeżeli się nie zabezpieczę, to przed obiadem na pewno dopadnie mnie straszny głód, więc żeby tak się nie stało łykam dwie tabletki z chromem i witaminą B6, dzięki czemu nie odczuwam za bardzo ochoty na węglowodany. Do białka oprócz wapnia, dorzucam  witaminę D3, którą tak naprawdę recyclinguję, bo o tej porze robię synkowi mleko modyfikowane z dodatkiem oleju z witaminą D3, a żelatynowe kapsułki z resztką witamin sama połykam zamiast wyrzucać. Ponoć dziecięce witaminy najlepiej się wchłaniają. Wydaje mi się, że to wystarczy, ponieważ dużo czasu spędzam na słońcu.  Następnie pod wieczór suplementuję jeszcze raz żelazo z tabletek z buraka, bo to daje 16% większą wydolność organizmu. 

 Niestety muszę wypijać dziennie dwie kawy, o 9:00 i przed 18:00. Inaczej kończę się ok 20:30 i nie mam siły dłużej ciągnąć dnia.


CUKIER
Nawet ziarenka. "Im jesz więcej cukru, tym starzej wyglądasz" - słodzę wyłącznie miodem i tylko gdy muszę ale trzeba pamiętać, że glukoza jest potrzebna do pracy mózgu. Czasem jem ale bardzo małe ilości.


To co opisałam powyżej, to jedynie ogólny zarys zasad, jakie obowiązują mnie do 16 września.

A u Was jak z ćwiczeniami i dietą?^^



Pozdrawiam,
Jenovia Dżemson^^
.
JEŻELI PODOBAŁ CI SIĘ POST, POLUB MNIE NA FACEBOOKU ! DZIĘKI TEMU BĘDZIESZ NA BIEŻĄCO ZE ŚWIATEM MODY, SZTUKI I DESIGNU, NAJLEPSZĄ MUZYKĄ I MOIMI STYLIZACJAMI ! ^^
Wystarczy wejść na:  CO UBRAŁA JENNY I INNE PLOTY  i  polubić ! ^^

poniedziałek, 23 lipca 2018

NIE LUBIĘ BŁYSZCZYKÓW ALE JEDEN WAM POLECĘ





 Jak w tytule: ze wszystkich błyszczyków jakich używałam najlepiej wspominam dwa ale jeden muszę od razu wykluczyć, bo nigdzie nie można go kupić. Ponad to nie pamiętam nazwy... Był dwustronny. Z jednej strony totalnie matowa i megatrwała szminka w płynie z aplikatorem jak w zwykłych błyszczykach, z drugiej "nabłyszczacz" i do tego był już maleńki pędzelek. Oczywiście można było używać koloru a potem go nabłyszczyć, albo pozostawić w macie (chociaż nie było to wówczas modne) lub pomalować usta wyłącznie przezroczystym błyszczykiem. Nigdy wcześniej, ani później nie spotkałam się z czymś tak lustrzanym w efekcie. Nie wiem co było w tym błyszczyku ale usta wyglądały jak po strzykawce. Ten matowy kolor utrzymywał się cały Boży dzień.
  Dlaczego nie możemy go kupić? Otóż, niestety zakupiłam go na włoskim targu. To był jakiś stragan z kosmetykami za grosze. O ile dobrze pamiętam kosztował coś koło 5 euro... Byłam z niego bardzo zadowolona i wymazałam do cna. Poza tym, był to 2005 rok... więc trochę dawno.^^

 Wracając na planetę Ziemię, a przynajmniej do Polski, opiszę Wam dziś produkt, który mimo tamtego doświadczenia, w dodatku w  tak młodym wieku, skradł moje serce, a co najważniejsze: jest on wciąż dostępny na polskim rynku!


NYX GIRL ROUND LIP GLOSS . RLG 19 : APRICOT

 




 Morelowy odcień czerwieni powoduje, że moja twarz otulona wcześniej pomarańczowym różem do policzków staje się spójna. Monochromatyczny makijaż sprawia, że wyglądamy bardziej naturalnie. Mówię oczywiście o makijażu bazującym na różu do policzków: róż na policzkach, powiekach + pomadka w podobnym odcieniu. Można jeszcze trochę pomadki przenieść na lica i jesteśmy zrobione. O różu napiszę w przyszłości i na pewno zostawię tam link do tego wpisu. Wracając do błyszczyka NYX, wymazałam prawie cały... Opakowanie prześwituje.^^

Trzyma się długo i nie zmienia swojej konsystencji ani miejsca. Potrzeba niewiele aby pomalować usta ale nie wydostaje się poza kontur ust gdy użyjemy trochę za dużo. Wypełnia bruzdy i jest dość gęsty. Kolor jest dość intensywny, mocno napigmentowany. Przykrywa konturówkę ale jej nie rozpuszcza (plus nad plusami ale zależy pewnie od konturówki, ja mam z Bourjois) Jego odcień to ciepła czerwień. Jak najszybciej zamówię kolejną sztukę!^^





 Jeżeli chodzi o jego wygląd na ustach pod względem koloru, to nie zawiera żadnych drobinek. Można go nałożyć tylko trochę, a usta są super nawilżone. Kolor jest dość intensywny ale po aplikacji niewielkiej ilości, jego czerwień jest prześwitująca, nadająca ustom jedynie ożywienia. Fajnie się sprawdza przy stylizacjach z czerwienią, gdzie chcemy postawić na makijaż oczu, natomiast usta jedynie trochę ocieplić. Można go nałożyć na inny kosmetyk do ust i świetnie się trzyma.




Pozdrawiam,
Jenovia Dżemson^^
.
JEŻELI PODOBAŁ CI SIĘ POST, POLUB MNIE NA FACEBOOKU ! DZIĘKI TEMU BĘDZIESZ NA BIEŻĄCO ZE ŚWIATEM MODY, SZTUKI I DESIGNU, NAJLEPSZĄ MUZYKĄ I MOIMI STYLIZACJAMI ! ^^
Wystarczy wejść na:  CO UBRAŁA JENNY I INNE PLOTY  i  polubić ! ^^